Felieton

Słowa znaczą wiele

6 stycznia 2021 roku w amerykańskiej stolicy doszło do dramatycznych zdarzeń nie mających precedensu. Rozwścieczony, niezadowolony z porażki wyborczej swego kandydata tłum protestantów dokonał szturmu na serce amerykańskiej demokracji – Kapitol. Przez decydentów politycznych i środki masowego przekazu z prawa i lewa zdarzenie to zostało określone mianem „insurekcji”, czyli powstania. Dramaturgii tej całej historii dodaje fakt, że śmierć poniosło tam 5 osób, a za głównego prowodyra uznano żegnającego się z Białym Domem Donalda Trumpa. I to właśnie te dwa aspekty – podżeganie do marszu na Kapitol jako bezpośrednia przyczyna oraz ofiary w ludziach jako skutek tych działań – powodują, że klasa polityczna, a w zasadzie cały naród, nie mogą przejść nad tą okolicznością do porządku dziennego.